Budowa bloków komunalnych w Bytowie pod znakiem zapytania. Spór wykonawców może zagrozić dotacji z KPO

W Bytowie pojawiły się poważne komplikacje w realizacji jednej z kluczowych inwestycji mieszkaniowych. Budowa czterech bloków komunalnych stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak firma Telmax z Człuchowa zaskarżyła wyniki przetargu, kwestionując wybór firmy Narloch z Rybak jako wykonawcy.


Protest po przetargu wstrzymuje podpisanie umowy

Jak informuje Karol Miazga, prezes Bytowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (BTBS), postępowanie przetargowe zostało zablokowane do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Krajową Izbę Odwoławczą.
Nie możemy podpisać umowy z firmą Narloch, dopóki KIO nie wyda decyzji. Według moich informacji potrwa to około miesiąca – wyjaśnia Miazga.

Opóźnienie to jednak poważny problem, bo część dotacji musi być wykorzystana już do jesieni przyszłego roku. Oznacza to, że BTBS ma bardzo mało czasu na rozpoczęcie i zakończenie inwestycji.


Spór o uczciwość oferty

W przetargu firma Macieja Narlocha zaoferowała realizację inwestycji za 21,2 mln zł, co okazało się najniższą ceną spośród siedmiu ofert. Telmax złożył propozycję opiewającą na 24,8 mln zł, a najdroższa oferta wynosiła prawie 29 mln zł.

Telmax twierdzi, że zwycięska firma powinna zostać wykluczona z postępowania, ponieważ rzekomo zataiła informacje o problemach przy wcześniejszej inwestycji w Chojnicach.
Zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych oraz zapisami SWZ, wykonawca, który zataił informacje o karach umownych, powinien zostać wyłączony z postępowania. Nasze odwołanie do KIO ma na celu ochronę interesu firmy i uczciwe rozstrzygnięcie przetargu – tłumaczy Piotr Lipski z firmy Telmax.


Wykonawca odpiera zarzuty

Z kolei Maciej Narloch zaprzecza, jakoby jego firma miała coś do ukrycia.
Inwestycja w Chojnicach została wykonana zgodnie z umową, a miejscowy BTBS potwierdził to w dokumentacji. Wszystkie prace zostały odebrane bez zastrzeżeń – zapewnia przedsiębiorca.

Dodaje również, że spór przetargowy może jeszcze bardziej wydłużyć procedury.
Jeśli decyzja będzie dla nas niekorzystna, trzeba będzie ponownie analizować dokumenty kolejnych firm, co oznacza dalsze opóźnienia. To duży kontrakt, więc każdy walczy do końca – w grę wchodzą miliony złotych i miejsca pracy – komentuje Narloch.

CZYTAJ  Miastko sportową areną kraju. Finał Pucharu Polski w Nordic Walking z sukcesami bytowskich zawodników

Czas ucieka, dotacja zagrożona

W projekcie finansowanym z Krajowego Planu Odbudowy szczególnie zagrożona jest część dotacji stanowiąca 15% całkowitych kosztów inwestycji – około 4 mln zł. Pieniądze te muszą być rozliczone do końca 2026 roku, co oznacza konieczność nie tylko zakończenia budowy, ale i oddania bloków do użytku.

Każdy miesiąc zwłoki ma ogromne znaczenie. Sama budowa to jedno, ale po niej muszą jeszcze odbyć się odbiory techniczne. Jeśli pojawią się błędy, możemy nie zdążyć z rozliczeniem środków – ostrzega radny Aleksander Pradella.


BTBS liczy na szybkie rozstrzygnięcie

Prezes Karol Miazga nie ukrywa, że sytuacja jest trudna, ale zachowuje ostrożny optymizm.
Argumenty przedstawione w odwołaniu wydają się słabe. Mamy nadzieję, że KIO szybko rozstrzygnie sprawę i będziemy mogli rozpocząć budowę. Czasu jest niewiele, ale zrobimy wszystko, by inwestycja została zrealizowana w terminie – podkreśla Miazga.

Jeśli jednak procedury się przedłużą, gmina może stracić część dofinansowania, a długo oczekiwana budowa bloków komunalnych znów przesunie się w czasie.